Nagródź swojego psa.

Z racji początków startów z młodzieżą, oboje wraz z Karolem pląsamy trochę w zerówkach. Zerówki jak to zerówki, spotkać tam można nie tylko doświadczone osoby z młodymi pieskami ale i też osoby które w agility dopiero zaczynają. To właśnie do nich kieruję swój post, pełen przemyśleń, rad i udawania że się znam. ;)
To nie jest tak, że tylko was zżera stresik, bo startujecie w ogóle pierwszy raz, albo jeden z pierwszych. Ja biegam jakoś już pięć lat, startuję któryś sezon. Nie jestem agilitowym wyjadaczem, ale biegam w tym A3, na zawodach bywam średnio raz w miesiącu, kwalifikowałam się na EO i udało się nawet być wysoko w kwalifikacjach do MŚ. Z Gaszką. Gaszką, która ma dziewięć lat, chyba umie już czytać numerki, jestem pewna że wie co to slalom, a nawet jak coś jej się nie uda, to już dawno nauczyłam się że się naprawi. Gaszkę znam, mogę się mniej więcej spodziewać co zrobi na torze, czuję się z nią pewnie i mogę się skupić na swojej części roboty.
Za to pamiętam jak się bałam jak pierwszy raz startowałam z Gem. Gem miała jakieś 15 miesięcy, startowałyśmy na nieoficjalnych zawodach w jumpingach. Powiedziałam wtedy swojej trenerce, że cholera na European Open z Gaszką bałam się mniej niż teraz. Pierwszy bieg zepsułam, potem już było lepiej. Pół roku później startowałyśmy znowu, znowu to samo uczucie. Będzie skupiona? No na treningach zawsze jest. Ale tu będzie?! Czego się spodziewać?! Przecież ona jest taka szybka i jeszcze nie jestem pewna czy umiem z nią biegać. Nie jestem pewna czy poradzi sobie na zawodach. Niczego nie jestem pewna. Myślę, że każdemu w mniejszym czy większym stopniu towarzyszy to uczucie, na zawodach z tym młodym, jeszcze niedoświadczonym psem.
Niestety, obserwując początkujące teamy, zauważyłam coś co bardzo mnie zasmuciło. Mianowicie, nie nerwy, skoczone strefki czy disy. Nie, zauważyłam braki nagrody. Na naprawdę kilka par w początkujących klasach zdarza się przynajmniej jedna osoba która nie nagradza swojego psa po biegu. No i czemu to takie ważne? Przede wszystkim, to nowa, trudna sytuacja dla Twojego psa. Nie tylko dlatego, że jest głośno, są obce pieski i sędzia, trudniej się skupić, ale też z Twojego powodu. Twój pies wyczuwa emocje, wie jak się stresujesz i nie rozumie tego. Na treningu nie masz takiej presji jak na zawodach, szczególnie że sama wiem, jak w tych zerówkach kiedyś zależało mi na wygranej. :) Teraz rozumiem, że są dużo istotniejsze sprawy.
Z zawodami od początku staram się budować swojemu psu jak najlepsze skojarzenia. Nawet jeśli właśnie zrobił na torze grubą imprezę, nie słyszał komend, poleciał strefę i strącił całą armię tyczek, nagradzam psa po biegu, szczególnie tego początkującego. Zawody jak już wspomniałam są dużo trudniejsze niż treningi, a brak nagrody jest znaczącym sygnałem dla psa. W agility sygnał braku nagrody jest powiedzeniem psu "źle zrobiłeś", a jeśli na zawodach parę razy przekażesz swojemu psu właśnie taki sygnał, to pies zacznie wyciągać wnioski. Jakie? Na przykład takie, że wcale nie chcesz żeby z Tobą biegał w takim miejscu, albo że nie opłaca się wytrzymywać takich emocji, skoro nic miłego z tego nie wynika. Twój pies może się także frustrować, dlaczego na treningach otrzymuje nagrody, a na zawodach nie, a frustracja nie zwiększy ani jego motywacji, ani nie pomoże mu lepiej myśleć podczas przebiegu. Oczywiście, są sytuacje kiedy nagroda zdecydowanie nie jest wskazana, czyli wtedy gdy pies zaatakuje innego psa lub człowieka. Moim zdaniem, taki pies zdecydowanie nie powinien startować i należy skonsultować się z trenerem i przepracować ten problem przed przystąpieniem do kolejnych startów. Pamiętajmy, że nie startujemy na zawodach sami i takie zachowanie jest nie tylko zagrożeniem dla naszego psa, ale i też może wpłynąć na psychikę i zdrowie innych psów i ludzi.
To co jest również bardzo istotne to fakt że najczęściej za błąd czy dyskwalifikację na przebiegu odpowiada przewodnik. :) Dlaczego? W nerwach źle pokażemy, źle ustawimy psa na starcie, powiemy nieprawidłową komendę lub źle się spozycjonujemy. Moje dosyć kontrowersyjne myślenie jest takie, że na zawodach psy nie są winne żadnych błędów. Albo źle pokazałeś, albo źle nauczyłeś psa, albo źle oceniłeś jego możliwości w danej chwili. Wiadomo, są psy mądrzejsze i... mniej mądre. ;) Ale właśnie do przewodnika i trenera należy ocena możliwości zarówno psychicznych jak i fizycznych psa i wcale nie jest porażką popełnić błąd! Porażką jest nie przyznać się do tego błędu i winić swojego psa.
Warto umieć przyznać się do błędu i zasięgnąć opinii trenera. Fundusze przeznaczone na zawody, przeznaczyć na seminarium i przedstawić swój problem komuś doświadczonemu. Nie ma nic złego w tym, że Twój pies może nie być gotowy na start w zawodach, bać się głośnej hali, innych psów, nie mieć wystarczającej motywacji, nie umieć kładki, slalomu czy czegoś innego. On nie jest gotowy teraz. Co nie znaczy, że nie będzie wymiataczem. :) Gdy wzięłam Gem i powoli zaczynałam agility, bojąc się położyć na nią zbyt dużą presję, widziałam dużo psów w jej wieku umiejących znacznie więcej. Zaraz zaczniemy starty w wyższych klasach i właściwie, mimo tych ukłuć zazdrości ("Eh, tamta już umie slalom, Gem nie. Może powinnam szybciej zacząć..?") jestem zadowolona z tego, jak przebiegł proces przygotowania jej do bycia psem sportowym i nie żałuję ani mozolnego tworzenia podstaw, ani zwlekania. Każdy pies ma swój własny zegar. Niektóre będą gotowe w wieku 15 miesięcy już biegać w klasie open, inne jeszcze wtedy będą pracować nad swoimi emocjami. W najwyższych klasach są i takie i takie. Nikt nie daje dodatkowych punktów za wiek. :D
Dlatego właśnie, jeśli Twój pies starał się bardzo na tych zerówkach czy jedynkach, chociaż strącił tyczkę czy hopnął strefkę, nagródź go. Za to że próbował i był z Tobą. Właśnie teraz budujesz jego pewność siebie na zawodach, co zaskutkuje lepszym skupieniem i prędkością w przyszłości. Jeśli rozpraszał się lub bał, porozmawiaj z trenerem i cierpliwie pracuj nad tym, zdziwiłabyś się ile niesamowitych psów miało podobne problemy lub gorsze. Nagradzaj swojego psa i bądź dla niego wsparciem, schowaj swoje ambicje w kieszeń i skup się na dobrej zabawie z Twoim przyjacielem. Wtedy właśnie dzieją się czary. :)
Przy okazji, a znacie tą moją Gaszkę? No tą co jechała na EO, biega sobie dzielnie i jest takim wcale nienajgorszym pieskiem z MA3. Ona kiedyś bała się dużych hal i obcych psów. Patatajała po torze, skakała strefki, nie wiedziała co to jest slalom. Na świecie, nawet na podium wszelkich mistrzostw, jest takich jak ona i bardziej problematycznych na pęczki. To czy Twój pies będzie jednym z nich, zależy od Ciebie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz