Dlaczego mudi NIE są słodziutkie?

Właśnie zobaczyłam na pewnym popularnym portalu internetowym notatkę o wielu rzadkich rasach, którę są och takie śliczne, że musisz je mieć! Na pierwszym miejscu stał piękny, blue merle mudik. Z opisem, że mają słodziutkie futro i takie oczka, że ojejo! Zrozumiałe, że mnie szlag trafił. Stąd, bez przytaczania przykładów, opowiem wam, co zaobserwowałam w rasie przez dziesięć lat i dlaczego mudi NIE są słodkie.
Zdjęcie autorstwa Mayi Kiraly, hodowla Kiralytanyai.
Mudi stworzone były do pasienia węgierskich krów, miały być lekkie, szybkie, skrętne i ostre. Miały się nie bać wielkiej krowy i nie bać użyć zębów przeciwko niej. Po kopnięciu, miał wstać i nie bać się wrócić do pracy. Co z tego wynika? Te psy nie boją się użyć zębów i wcale nie muszą być agresywne, żeby to zrobić. Mogą skarcić człowieka jak krowę, w frustracji. Mogą pozaganiać przechodnia, którego się wystraszyły i uderzyć go zębami, żeby ruszał się szybciej, albo, żeby nie stawiał oporu. Skoro latami przodkowie tego "słodziaka" tak robili wobec krów i to było akceptowane, to czemu miałyby tego nie przenieść na inne sytuacje?

Kontynuując wątek pasienia, mudi pracują głosem. Najpierw szczekają, dopiero potem szczypią. W codziennym życiu, nawet w mieście, te psy są głośne. Drą się, bo coś usłyszały, drą się, bo coś zobaczyły, albo drą się, bo są podekscytowane. Głównie się drą. Nie, nie da się oduczyć. Jasne, znam takich co sobie poradzili z tym jakoś, ale to były osoby z doświadczeniem, przy czym i takim się często gęsto nie udawało. To co, sprawdzamy odporność sąsiadów? :)
Dobrze, teraz lecimy dalej z tym, do czego owczarek węgierski mudi został stworzony. Mudi był takim psem multi-zadaniowym. Pasał krowy lub owce i pilnował obejścia. Stąd też wokalizacja, ale tą już opisałam. Te psy bardzo często są nieufne wobec obcych, jak i wobec innych psów. Musiały być, bo co za stróż wita złodzieja? Bez odpowiedniej socjalizacji i codziennej pracy, mudi potrafią mieć poważne problemy. Nie tylko z lękiem lecz i z agresją. Praca nad socjalnością psa tej rasy zaczyna się w hodowli, a kończy się... Nie kończy się. Mają świetne predyspozycje do regresji w tym zakresie.
Trafiają się socjalne osobniki, oczywiście, nie żebym zaprzeczała. Sama mam takie dwa w domu. Te akurat są wybitnie wokalne, często pakują się z łapskami na nowo poznane osoby, wizgiem godnym czajnika sygnalizują ukochane cioteczki i wujków... :D
Taki mudi na węgierskiej farmie tak jak wspomniałam, miał sporo zadań. Krowy, stróżowanie, często eliminacja gryzoni, jeśli jakiś się większy trafił. To stworzyło rasę bardzo aktywną, z fantastycznymi możliwościami jeśli chodzi o sport. Mudi mogą mieć doskonałą wytrzymałość, świetny "will to please" i dech zapierające prędkości. Małe, głośne, skrętne torpedy. Gdzie jest haczyk? Te psy pracowały codziennie. Codziennie otrzymywały zadania. Nie masz zadań dla mudika? Znajdzie je sobie. Moje borowały kanapy i otwierały szafki. Najstarsza dama wie, jak otwiera się zamknięte na klucz drwi, jeśli zostawisz w nich klucz. Widziałam takie, co wspinają się z łatwością po ogrodzeniu i bez problemu przeskakują na drugą stronę. Potem świat szeroki jest otwarty...
Jeszcze jedno odwołanie do przeznaczenia rasy. Mudi miał się nie bać sporo większej od siebie krowy, bez lęku alarmować o intruzach i znosić sporą presję podczas wykonywania pracy. To sprawiło, że w opakowaniu stosunkowo niewielkiego owczarka, mamy prawdziwie odważne serca. Dlatego, mudik nie będzie się bał dużo większych od siebie psów, a nawet jeśli, z tego strachu chętnie zaatakuje. Nie będzie się też bał aut czy też nie zastanowi się, czy jakaś akcja jest dla niego ryzykowna. Nie pomyśli, czy skok skądś jednak nie jest trochę słabym pomysłem. Skoczy, zaatakuje, spróbuje. Do tego był, by być odważny. Podjąć ryzyko. Stąd, głównie właściciele mudi, włączając mnie, opowiadają że trochę trzeba za nie myśleć. Nawet jeśli już ogarnąłeś swojego pieska i jest on miły do innych ludzi i psów, nie wydziera się na nich, nie szczypie i niczego nie gania... To czasami pomyśli, że w sumie da się skoczyć z okna i to będzie spoko. Można również wbiec z rozbiegu w drzewo. Co złego może się stać?
Dobra, dobra, kończę tragizm. Dla kogo mudi? Dla osoby, która potrafi ustalić jasne zasady, być konsekwentna, dać psu codzienne wyzwania i zapewnić wystarczającą ilość ruchu. Najlepiej, żeby jeszcze była tak samo głośna, albo półgłucha. :D Tak, to piękne psy z niesamowitymi predyspozycjami, tylko tak się składa, nie każdy z nimi wytrzyma. Oczywiście, potrafią być cudowne, dobrze "zrobiony" mudi to stworzenie spokojne w domu, gotowe na wszelkie zadania, fantastyczne w pracy i bezproblemowe w życiu codziennym. Jednak do tego efektu długa droga, z przeszkodami w postaci problemów które opisałam. :)

3 komentarze:

  1. Oby więcej takich wpisów od pasjonatów różnych ras! Nie każdy pies jest dla każdego, a hodowcy, którzy zachwalają swoje psy nie wspominając o ich potrzebach i powiedzmy, kontrowersyjnych cechach rasy są do kitu. Propsiki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo mi przykro, ale patrząc w piękne oczy Psa Trygrysa jestem święcie przekonana, że mudiki są słodziutkie na maksa - w każdym razie, jak ma się zatkane uszy :P

    A tak serio, to mam wrażenie, że taki PR filmowo-internetowy dotyka sporo ras, a do tego wydaje mi się, że wiele osób szuka alternatywy dla BC (z różnych powodów) i takie bardziej nietypowe psy z pierwszej grupy będą pojawiać się coraz częściej. Z jednej strony to fajnie (wczoraj widziałam pierwszy raz na żywo leakenois!), z drugiej to jest czasem takie szukanie na siłę, które powoduje, że daną rasę ma ktoś, kto stanowczo jej mieć nie powinien...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja to nawet znam takie przypadki... Przykre, bardzo często. Pies Tygrys jest totalnym słodziakiem, jak nie wciela się akurat w swoje oblicze mudinois na treningu i nie pokonuje szturmem ogrodzenia. ;)

      Usuń