Zayma craft - recenzja zabawek.

Miesiąc temu dostaliśmy do testów od Zayma Craft dwie zabawki i jak to u nas, zaraz wylądowały w torbie treningowej i powędrowały na agilitki. Pierwszą zabawką, którą widzicie na fotce powyżej, była ażurka na amortyzatorze, z owcą w środku. Chciałam coś takiego już od jakiegoś czasu i byłam straszliwie ucieszona jak ją zobaczyłam. Nie tylko przepiękna, ale i niesamowicie atrakcyjna dla piesków, no bo, ażurka, na taśmie i kłaki z owcy?! Ojacie!
Piłka składa się z miękko podszytej rączki, taśmy, amortyzatora, ażurki i owcy, na moje oko wszytej w tę część taśmy, która trzyma ażurkę. Tu się zatrzymajmy na moment. Miałam ażurkę z EO, firmy bez nazwy, kupioną na pamiątkę. Też na amortyzatorze, też na taśmie. Po pół roku, ażurka pękła i tyle po zabawce. Potem wydedukowałam, jak ją znów przyczepić, ale to inna historia. Taka sama ażurka jest na taśmie w tym przypadku, ale, ale! Jest złapana szerzej, przez co wydaje mi się, tak szybko się nie podda, plus jest więcej miejsca na owcę.
Dobra, dobra, a jak przeżyła ażurka miesiąc z moimi piraniami? Przypadła głównie Tigiemu, fanowi kłaków wszelakich i modliłam się, żeby jej nie skasował jak zajączka i innej owcy, które zajęły mu jedno moje odwrócenie się na treningu. (Ups...) Nie powiem, żeby nie próbował wyrywać kłaków, ale na szczęście, to wcale nie jest takie proste! Jak widać na fotce, trochę je powyciągał, ale nie był w stanie ich całkowicie wydłubać. Nawet wtedy, kiedy został na moment z zabawką, owca w piłce była cała. Przez ten miesiąc, używałam tej zabawki do wszystkich treningów. Daje to jakieś trzy treningi tygodniowo, dla dwóch, czasami trzech psów. (Gaszka dziamie amortyzatory. ;P ) Używały jej Tigi, pies z poważną tendencją do niszczenia zabawek, Ru, który potrafi całym ciężarem ciała z rozbiegu zawiesić się na zabawce, oraz Gem, panienka z zaciskiem szczęk prawie jak pies typu bull. ;) Fotka powyżej przedstawia zabawkę po tym całym czasie. Jak widać, poza normalnym oślinieniem owcy, wszystko ma się dobrze. Porównując amortyzator do innych firm, muszę przyznać, że jest fajnie zbalansowany między twardością, a elastycznością. Mój nadgarstek miał się dużo lepiej po sesji z Ru, niż przy choćby naszym zwykłym ażurku na taśmie. Do czego używałam takiej piłki? Z racji jej atrakcyjności, mogłam spokojnie proponować ją jako wymianę za aport, można ją wygodnie i daleko rzucić, do tego też się nadaje, udawało mi się ją upchnąć do dużej kieszeni bluzy, żeby biegać z nią tory. Po miesiącu intensywnego używania przez trzy różne psy, amortyzator nie zrobił się dłuższy, ani nie stracił swoich właściwości. Owca nadal jest puchata i chociaż brudna, pozostaje dla psów atrakcyjna. Co jeszcze dla mnie istotne, nie obrywałam zębami po łapach, co znaczy, że rączka zabawki była wystarczająco długa, a powierzchnia do chwytania duża. Myślę, że tego typu zabawka też dobrze sprawdziłaby się, jeśli chcemy nauczyć psa bawić się ażurkami na taśmie, a mamy problem z chwytaniem gumowych zabawek. Zauważyłam, że zarówno Gem jak i Tigi po jakimś czasie pewniej i mocniej chwytali też tą naszą zwyczajną ażurkę. Podsumowując?

Plusy:
+ Design. Kto nie lubi kolorków?! Patrzcie, jakie to jest piękne!
+ Wysoka atrakcyjność dla psa.
+ Raczej trudna do zniszczenia.
+ Wytrzymały i skuteczny amortyzator.
+ Przemyślany sposób umocowania ażurki na taśmie. (Nie zerwie się.)
+ Można porządnie rzucić.

Minusy:
Owca się brudzi i może być trudna do czyszczenia, lecz znów, to jest przywara wszystkich zabawek z tego materiału.

Drugą zabawką był klasyk, sztuczne futerko na krótkiej rączce, z amortyzatorem. Urzekł mnie znów design, bo jednak jednorożcowe futro i różowy... Ah, ah. Tą zabawkę przydzieliłam dziewczynkom, z kilku powodów. Gem jest fanką krótkich szarpaczków i umie pilnować szczęk tak, żebym nie oberwała po rękach, a Gaszka lubi futerka do sesji zbieganych strefek na palisadzie. Elegancko wtedy obniża głowę i mam takie śmieszne wrażenie, że ona na te odłożone futerka 'poluje'. :)
Zabawka jest dosyć mała i krótka, składa się z ślicznego, kolorowego, sztucznego futerka, amortyzatora i rączki. Całość łatwo wepchnąć do kieszeni, saszetki, czy zmiąć w dłoń. Mogłam bez kłopotu biegać pełne tory z tą zabawką, bez odczucia, że coś mi zaraz wypadnie. Gaszka oczywiście musiała chwytać za amortyzator, ale nie zauważyłam, żeby z tego powodu ucierpiał.
Tak jak i w ażurce, amortyzator jest fajnie zbalansowany i znów miałam pełen komfort dzikiego szarpania się z dziewczynami. Nie próbowałam się bawić tą zabawką z chłopcami, z tego powodu, że rączka jest dosyć krótka i podejrzewałam, że oberwę po palcach. Za to na odłożenie po palisadzie jako nagroda, futro sprawdziło się elegancko. Gaszka pięknie obniżała głowę, wydłużała krok i prezentowała ładniutkie strefy, których oczekiwałam. Również fajnie się na tą zabawkę robiło gridy, jak i właściwie wszystkie techniki treningowe, w których potrzebujemy odłożonej nagrody, leżącej na podłożu. Obie panienki chętnie przynosiły mi zabawkę, by otrzymać kolejną nagrodę, czyli sesję szarpania. Często zostawiałam je na chwilę same z futrem, na przykład, żeby posłuchać trenera, ale jakoś to przeżyło. ;) Dla porównania, Gaszka podczas takich kilku samotnych chwil pozbawiła mnie wielu piszczących piłeczek. W czasie, którego potrzebowałam na zamienienie kilku zdań. Eh! Futro super się pierze, wraca do kolorów zarówno kłaki jak i rączka, wystarczy je po wyschnięciu przeczesać jakąś szczotką i wygląda jak nowe. Nie bardzo lata, jednak, nie bardzo jest co oczekiwać latania, w końcu, to mała i lekka zabawka. Za to chętnie używałam jej do startów, bo mieściła się w dłoni, można nią fajnie psa nagrodzić bez większej przestrzeni, a potem zostawić bezpiecznie poza ringiem. Po biegu szybka komenda "get it!" i Gaszka już miała swoją nagrodę, a ja mogłam intensywnie ją nagrodzić szarpaniem, znów, nie przeszkadzając innym osobom. Przez miesiąc, futerko używały dwa psy, jeden mocno niszczący, drugi z mocnym zaciskiem paszczy.

Plusy:
+ Design. Design. Design.
+ Mały rozmiar. (Małe jest piękne! ;D) Czyli wszędzie upchniesz.
+ Wytrzymały i skuteczny amortyzator. Nawet jeśli twój pies uważa, że to tą częścią zabawki należy się szarpać.
+ Łatwo się czyści i nie traci kolorów.
+  Możliwość nagradzania psa blisko siebie. (Ważne na zawodach.)
+ Przeżyło z Gaszką!

Minusy:
Na moje, rączka mogłaby być lekko dłuższa, bo zdarzyło mi się oberwać zębami po łapach. Ale. Podejrzewam, że spokojnie dałoby się poprosić o uszycie takiej na dłuższej rączce. (Albo nauczyć pieska kultury. Nie jestem w tym zbyt dobra, heh.)

Co oferuje nam Zayma Craft? Porządny amortyzator, który naprawdę ochroni wasze stawy, więzadła i mięśnie przed przeciążeniami z powodu pieskowych szaleństw, wysokiej jakości materiały, przemyślane rozwiązania, innowacyjne pomysły (pierwszy raz w życiu widzę w sprzedaży ażurkę z owcą w środku), prześliczny design i co najważniejsze dla mnie, wysoką atrakcyjność zabawek dla naszych podopiecznych. Gem potrafiła podczas sesji treningowej zahaczyć o torbę treningową z poprzednią nagrodą, żeby wymienić ją na ażurkę z owcą, albo futro! ("Przepraszam mamo, ale bawiłabym się tym. Mogę?") Też to właśnie te zabawki były tymi, które najczęściej Tigi próbował wykradać. ;) Karol również podziela moje zdanie, że jednak po tej ażurce się nie zdarzało, żeby coś go w ręce bolało, pomimo nadal tak samo intensywnego nagradzania Ru. Dla nas, te dwie zabawki to totalne must have na trening od miesiąca i raczej tak zostanie. :) Ażurka upchana owcą dzielnie zastąpiła zwykły szarpak z owcy i dużo lepiej znosi treningi, a futro jest konieczne do sesji dłubania palisadek czy gridów.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz