Mudi czyli małe, rzadkie owczarki z Węgier.

Tygiel.
Od wielu wieków, państwo Węgry położone w samym sercu europy było jakby tyglem Hunów, Słowian, Germanów i Turków którzy żyli razem w tej części europy. Podczas tak zwanej wielkiej migracji pomiędzy czwartym, a szóstym wiekiem różne psy przybyły na wielką nizinę węgierską. W większości były to owczarki sprowadzone przez pasterzy którzy podróżowali ze swoimi stadami z Azji Mniejszej. Madziarzy używali owczarków już od końca dziewiątego wieku, lecz zarejestrowana hodowla i klasyfikacja zaczęła się dopiero od drugiej połowy dziewiętnastego wieku. Przed tym czasem, owczarki węgierskie były dzielone na mniejsze i większe. Nie mieszano ich pomiędzy tymi wielkościami, aczkolwiek mniejsze były hodowane między sobą. Dlatego właśnie wczesna historia mudi jest mniej, więcej taka sama jak puli czy pumi.
"Ten trzeci typ owczarka węgierskiego."
Hrabia István Széchenyi (1791-1860) był założycielem węgierskiej akademii nauk, oraz towarzystwa miłośników chartów prowincji Pest, oraz jednym z pierwszych promotorów psów ras węgierskich. Innym ważnym człowiekiem w historii węgierskich psów jest dr. Emil Raitsits profesor kliniki weterynaryjnej w Budapeszcie. Dr. Raitsits podróżował po Węgrzech szukając przykładowych osobników psów ras węgierskich, skupiając się jednak bardziej na pumi i puli niż na 'tym trzecim'. Niemniej jednak mudi jest prawdopodobnie najstarszym z owczarków węgierskich, choć nie jest to potwierdzone. 'Ten trzeci' rodzaj owczarków był i jest rozpoznawalny w prawie całym państwie, jest to pewne iż ten mały owczarek był w dawnych czasach obecny na nizinach Panonii (teraz część Węgier), Jugosławii oraz Austrii. Inne informacje podają że mudi pochodzi z krzyżówek puli i pumi, a jeszcze inne iż mudi jest krzyżówką węgierskich psów pasterskich z alzackim lub niemieckim szpicem. To nieweryfikowalne, oczywiście, ale ostatnie wyjaśnienie jest kuszące, zwłaszcza biorąc pod uwagę kształt głowy i wyraz oczu.

Canis ovilis Fényesi.
Około roku 1930 niejaki dr. Deszö Fényesi dyrektor muzeum w Balassagyarmat, został jednym z pierwszych hodowców który zdecydował się na oddzielną hodowlę tego małego owczarka. To on właśnie nazwał 'ten trzeci rodzaj' mianem mudi. Dlaczego? Nie wiadomo, nazwa rasy w łacinie brzmi Canis ovilis Fényesi (ad. tłumacza: inne źródła podają że mudi było imieniem jednego z najlepszych pierwszych psów tej rasy). Nowy wzorzec rasy został napisany przez dr. Zoltana Balassy w roku 1966 do podania o uznanie rasy przez FCI. Był on napisany w oparciu na tylko kilku osobnikach i między pierwszym wzorcem, a oryginałem istniały znaczne różnice przede wszystkim w akceptowanych kolorach i wielkościach. FCI zatwierdziło wzorzec w 1966 roku, lecz niewiele osób było zaangażowanych w hodowlę i pozostaje tak do dnia dzisiejszego. Nowy wzorzec napisany został w 2000 roku, aktualny został zatwierdzony w roku 2004. Tak jak to było osiemdziesiąt lat temu, wciąż są różne typy mudi. Tworzą różnorodną rasę psów przypominających szpica swoją głową i owczarka chorwackiego ciałem. Mudi to psy pasterskie, nawet bardziej niż pumi czy puli, większość z nich żyje na węgierskich farmach, mioty często nie są rejestrowane (ad. tłumacza: jest tak aż do dzisiejszego dnia). Mudi są wielofunkcyjne, pasają stada, pilnują obejścia i są świetnymi eksterminatorami małych szkodników. Są ekspertami w pasieniu trudnych zwierząt takich jak krowy i dowiodły że są również doskonałymi psami tropiącymi. Dla tej młodej rasy błogosławieństwem jest brak podziału na linie show i working. Od lat siedemdziesiątych, niewiele mudi było eksportowanych, zwykle do Szwecji i Finlandii, istnieje około siedemdziesiąt mudi w Holandii. Ich liczba na świecie to około dwa tysiące.

Mały szpic z kręconym futrem.
Różnice między pumi, puli i mudi są stosunkowo niewielkie, ale bardzo znaczące. Przede wszystkim, oczy mudi są w kształcie migdałów, lekko skośne, kiedy u pumi i puli są okrągłe. Uszy są zawsze stojące, jak u szpiców. Sierść nie jest jak u puli, lecz krótka lub półdługa, zawsze falowana bądź kręcona. Czasami mudi rodzą się bez ogona lub z krótkim ogonem, nie jest to wadą. Ogólnie, mudi robią wrażenie małych, lokowanych szpiców. Nie są tak hałaśliwe jak pumi co sprawia że są doceniane jako towarzysze w domu. Mimo to mudi to nie pies dla początkujących, potrzebuje twardej ręki i dużo zajęć, szczególnie jeśli nie ma konkretnej pracy do wykonania. W Szwecji i Finlandii mudi używane są jako psy ratownicze, tropiące, pasące oraz do agility. Na Węgrzech psy te są zrzeszone przez węgierski klub mudi, puli i pumi, oraz drugi którego nazwa pochodzi od twórcy nowoczesnej rasy, klub mudi imienia Dezsö Fényes'a. Dziś istnieją różne kluby poza krajem pochodzenia rasy, na przykład w Czechach, Szwecji czy Kanadzie. Klub mudi z Ameryki powstał w 2004 roku i "dąży do promowania, ochrony i zachowania mudi jako zdrowego, wszechstronnego psa pracującego, pełnego temperamentu w prawidłowym typie, edukując właścicieli i hodowców by odpowiedzialnie prowadzili swoje psy".

Tłumaczenie Krystyna Tokaruk, autor oryginału: Ria Horter. Ilustracje: Timar-Geng Katalin, Zsofi Balazs, Krystyna Tokaruk.

Agility, niby-obi i sztuczki...

Taki ładny filmik z agility z Gaszką, niby obedience Ru i odrobiną sztuczek i głupot udało mi się dziś sklecić korzystając z oczekiwania na wieczór żeby upały zelżały. Czarne jak widać biega niesamowicie i ma zbieganą palisadę, Ru jest słodki, głupi i nawet czai jakiś niby heeling. Ogólnie, zapraszamy do oglądania. :D

Panna perfekcyjna i wieczny szczeniak. Doskonały duet?

Jak to jest mieć dwa mudiki? Już z jednym moim zdaniem życie to wyzwanie. Codzienne wychodzenie na spacer nawet jak się nie chce, regularne treningi, oczy dookoła głowy i pamiętanie co jak korygujemy i nagradzamy. Konsekwencja musi być utrzymana. Do tego wyciszanie, pobudzanie, balansowanie i zwykłe wybiegiwanie szczekacza. Co więc jak mamy dwa mudiki? Ru był tym drugim, do tego nie miał zbyt łatwych początków i wyrósł mi na trochę szalonego pieska, którego długo musiałam uczyć spokoju. Mimo to, teraz nawet w wielkim Wrocławiu ja i mudiki żyjemy sobie, po pewnych walkach z nawykami, spokojnie i dobrze.
Przede wszystkim dwa mudi wymagają o wiele więcej wysiłku, czasu i uwagi. Do każdego z moich psów podchodzę indywidualnie, aczkolwiek mudi jak to mudi, potrzebuje ruchu i konsekwencji. Trzeba było jeszcze nauczyć Ru czekać kiedy biegam agility z Gaś, a ją być spokojną i grzeczną nawet bez smyczki kiedy spacerujemy wszyscy razem. Udało się, przeszło, da się. Dużo zrobiło też bieganie, nie wymagające, acz męczące mózg czekoladowego. Co dla panny doskonałej nudne, to dla mojego wiecznego szczeniaka super ciekawe i fajne. Hmm...
Od jakiegoś czasu, po pokonaniu trudności i wyrobieniu ważnych nawyków, zwykłam mówić że moje psy to duet doskonały. Każde lepsze w czymś innym, dopełniają się świetnie i teraz każdy trening i spacer to przyjemność. Nie spodziewałam się szczerze mówiąc że da się bez stresu, ale się da. Z pomocą Karola i mojej pani trener Zosi, udało mi się również Ru przestosować na pieska miastowego. Ru jest wiecznym szczeniakiem, nie tylko dlatego że jest ujmująco uroczy. Jest też przygłupi, niezdarny i nieco nieobliczalny.
Generalnie sporo trzeba myśleć za niego, zapobiegać konfliktom i opanowywać czekoladowy mózg. (Albo jego brak.) Nie bardzo mogę być pewna tego, co sobie wymyśli dlatego na terenach nieogrodzonych raczej luzem nie biega. Za to jest moim liderem "zaprzęgu" podczas biegania i radarem oznajmiającym mi 'piesek blisko' albo 'ten pan coś za blisko idzie' kiedy biegam, więc mogę się ogłuszać muzyką. Przy czym na lince spaceruje spokojnie ignorując cały świat i biega również ignorując wszystko. Przestał być konfliktowy i czasami tylko wdaje się w niby bójki, z których wszyscy wychodzą cało bo... za bardzo się tchórzymy żeby naprawdę ugryźć. :P
A Gaszka? Jak to ona, panna doskonała. Miała swoje chwile słabości w temacie pasienia ludzi, ale udało nam się to skorygować i teraz mimo obecności Ru jest nadal aniołkiem. Jest świetna we wszystkim co robi, tylko podczas biegania kłusuje sobie we własnym świecie, ewidentnie znudzona. Można jej ufać w każdej sytuacji, całą sobą pragnie głównie mnie uszczęśliwić i nie daje się wciągać ani w bójki, ani w pyskówki. Nieskromnie powiem że to mudik marzenie, każdemu takiego pieska życzę. :D
Podsumowując, moje pieski są bardzo różne. Ru to głupi szczeniaczek, który rozbraja mnie swoim urokiem, ale i trzeba go pilnować. Gaszka to panienka zawsze grzeczna, świetna we wszystkim co robi i taki mój "pewnik". Zawsze mogę na nią liczyć. Razem są niepowtarzalną i przeuroczą parą, każde z nich to inna część mnie samej i nie wyobrażam sobie życia bez któregokolwiek z nich.