Panna perfekcyjna i wieczny szczeniak. Doskonały duet?

Jak to jest mieć dwa mudiki? Już z jednym moim zdaniem życie to wyzwanie. Codzienne wychodzenie na spacer nawet jak się nie chce, regularne treningi, oczy dookoła głowy i pamiętanie co jak korygujemy i nagradzamy. Konsekwencja musi być utrzymana. Do tego wyciszanie, pobudzanie, balansowanie i zwykłe wybiegiwanie szczekacza. Co więc jak mamy dwa mudiki? Ru był tym drugim, do tego nie miał zbyt łatwych początków i wyrósł mi na trochę szalonego pieska, którego długo musiałam uczyć spokoju. Mimo to, teraz nawet w wielkim Wrocławiu ja i mudiki żyjemy sobie, po pewnych walkach z nawykami, spokojnie i dobrze.
Przede wszystkim dwa mudi wymagają o wiele więcej wysiłku, czasu i uwagi. Do każdego z moich psów podchodzę indywidualnie, aczkolwiek mudi jak to mudi, potrzebuje ruchu i konsekwencji. Trzeba było jeszcze nauczyć Ru czekać kiedy biegam agility z Gaś, a ją być spokojną i grzeczną nawet bez smyczki kiedy spacerujemy wszyscy razem. Udało się, przeszło, da się. Dużo zrobiło też bieganie, nie wymagające, acz męczące mózg czekoladowego. Co dla panny doskonałej nudne, to dla mojego wiecznego szczeniaka super ciekawe i fajne. Hmm...
Od jakiegoś czasu, po pokonaniu trudności i wyrobieniu ważnych nawyków, zwykłam mówić że moje psy to duet doskonały. Każde lepsze w czymś innym, dopełniają się świetnie i teraz każdy trening i spacer to przyjemność. Nie spodziewałam się szczerze mówiąc że da się bez stresu, ale się da. Z pomocą Karola i mojej pani trener Zosi, udało mi się również Ru przestosować na pieska miastowego. Ru jest wiecznym szczeniakiem, nie tylko dlatego że jest ujmująco uroczy. Jest też przygłupi, niezdarny i nieco nieobliczalny.
Generalnie sporo trzeba myśleć za niego, zapobiegać konfliktom i opanowywać czekoladowy mózg. (Albo jego brak.) Nie bardzo mogę być pewna tego, co sobie wymyśli dlatego na terenach nieogrodzonych raczej luzem nie biega. Za to jest moim liderem "zaprzęgu" podczas biegania i radarem oznajmiającym mi 'piesek blisko' albo 'ten pan coś za blisko idzie' kiedy biegam, więc mogę się ogłuszać muzyką. Przy czym na lince spaceruje spokojnie ignorując cały świat i biega również ignorując wszystko. Przestał być konfliktowy i czasami tylko wdaje się w niby bójki, z których wszyscy wychodzą cało bo... za bardzo się tchórzymy żeby naprawdę ugryźć. :P
A Gaszka? Jak to ona, panna doskonała. Miała swoje chwile słabości w temacie pasienia ludzi, ale udało nam się to skorygować i teraz mimo obecności Ru jest nadal aniołkiem. Jest świetna we wszystkim co robi, tylko podczas biegania kłusuje sobie we własnym świecie, ewidentnie znudzona. Można jej ufać w każdej sytuacji, całą sobą pragnie głównie mnie uszczęśliwić i nie daje się wciągać ani w bójki, ani w pyskówki. Nieskromnie powiem że to mudik marzenie, każdemu takiego pieska życzę. :D
Podsumowując, moje pieski są bardzo różne. Ru to głupi szczeniaczek, który rozbraja mnie swoim urokiem, ale i trzeba go pilnować. Gaszka to panienka zawsze grzeczna, świetna we wszystkim co robi i taki mój "pewnik". Zawsze mogę na nią liczyć. Razem są niepowtarzalną i przeuroczą parą, każde z nich to inna część mnie samej i nie wyobrażam sobie życia bez któregokolwiek z nich.

1 komentarz:

  1. Z nimi pewnie nie da się nudzić...ach, gdyby nie to szczekanie..:)

    OdpowiedzUsuń