Zawody, treningi, zawody, treningi.

Rozpoczął się pełną parą sezon wiosenny zawodów agility i do maja nie ma miesiąca, żebyśmy z czarną gdzieś przynajmniej dwa razy nie startowały. Naszym debiutem był Terezin, gdzie ja nie poradziłam sobie w biegach open z dobrym wprowadzeniem czarnej w slalom, a na egzaminie byłyśmy już tak umęczone czekaniem, że też zarobiłyśmy DIS. :P Cóż, bywa! Za to na zawodach sparingowych we Wrocławiu zdobyłyśmy naszą pierwszą łapkę, a Gaś bawiła się doskonale. :D Ponadto, wciąż i wciąż biegam, nawet rozpoczęłam plan treningowy. Póki co biegam 6 km z prędkością 9km/h, dwa razy w tygodniu na bieżni, raz w terenie z psami. Spacerujemy również, bo moje pociechy godzinę biegania dziennie mieć muszą. Jeśli zdarzy nam się tydzień bez zawodów w weekend, trenujemy. Taki był ten tydzień, a niżej filmik z treningu z porównaniem czasów moich i mojej trenerki. :D Braknie mi do Zosi około dwóch sekund z hakiem, więc jestem zadowolona!
W ramach Silesian Open które odbywało się w tenże weekend, biegałyśmy torek Sandry Deidde, która układała torki również na Silesian Open. Później zwiedziliśmy ruiny pałacu w Gałowie, gdzie zrobiłam trochę fotek sziperek z moją czarną.
Nie ma to jak czerń! :D W następny weekend czeka nas wyzwanie, bo w sobotę mamy zawody w Czechach, a w niedzielę we Wrocławiu. Nie miałam jeszcze zawodów dwa dni pod rząd, mam nadzieję że damy radę. Przy okazji, na sobotę mam też zaplanowane moje sześć kilometrów w terenie... Nie muszę wspominać o nauce chyba? MATURA IS COMING!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz