O'canis! - Test.

Taką paczkę w środę dostaliśmy od O'Canis do przetestowania. :D Aby recenzja była porządna, testowała nie tylko czarne, ale i Lucjan, Aszka i mikropies mojej mamy tj Jantarek. Lucjan jest psem z delikatnym żołądkiem, w dodatku nie wszystko tak jakoś wybitnie lubi, Asztarka kot jak to kot, chociaż też ma swoje preferencje. Gaś je co popadnie, za to nie wszystko może zająć dłużej jej uwagę... Ach i Jantar! Jantar jest toyem rosyjskim, okropnie wybrednym.
Żeby nie było że coś pominę, oto wszystko co otrzymaliśmy. Klasycznie różne rodzaje mięsnych 'cygar' z jakich firma O'Canis głównie słynie, w tym uwaga, cygara dla kota! Nimi jestem szczególnie zachwycona, ale o tym za chwilę. Dwie puszki - jedna dla kota, druga dla psa, oraz to co najbardziej mnie zainteresowało tj dość spory gryzak z suszonego mięsa z dodatkiem majeranku. Po przeanalizowaniu składu każdego z produktów mogę od razu powiedzieć że w żadnym z nich nie występowały konserwanty, barwniki, cukry ani sztuczne aromaty. Wszystko naturalne i wysokiej jakości. Duży plus! Dodać mogę że tzw wypełniaczy także nie znalazłam w żadnym z składów i to także bardzo mnie przekonało do przyszłych zakupów. ;)
Najpierw chciałam przetestować cygara dla kota bo o smaki dla kotów wysokiej jakości trudno. Asztarka też nie wszystko od razu chce jeść, zdarza jej się nawet surowym mięsem pobawić przed zjedzeniem. Wybrałam na początek cygaro, jak widać na fotce kota była baaardzo zainteresowana, po czym bez ceregieli porwała łup i ukryła się w budce od drapaka by tam go pożreć w zaskakującym tempie. Skład nie sugerował żeby mogła mieć potem jakiekolwiek problemy z żołądkiem, nie miała i osobiście chętnie zamówię więcej cygar do rozpieszczania mojej mruczki. Zdecydowanie przypadły do gustu dymnej księżniczce. :D
Pętko z dziczyzny przypadło Ru i jego delikatnemu żołądkowi. Ru nie trawi zbyt dobrze wielu smaków, takich jak np popularne kości z prasowanej skóry czy też ciasteczka dla psów jakie możemy znaleźć w wielu sklepach. Generalnie staram się mu dawać produkty bez jakichkolwiek dodatków. Nie ma fotki podczas pożerania, bo pętka zabrałam ze sobą na spacer (są dosyć drobne) sam na sam z czekoladowym, a on pochłaniał je tak prędko jak mógł! Zdecydowanie były baaardzo atrakcyjne. Obeszło się tak jak podejrzewałam bez jakichkolwiek żołądkowych rewolucji.
Teraz będzie trochę dla właścicieli mikropsów. Wyżej mamy Jantarka, zajadającego cygaro z suszonego mięsa jelenia, Generalnie, trochę się nad nim namęczył zanim je pożarł i to jest plus jeśli ktoś ma aktywnego mikropsa i czasem ma go dość. ;D Rudy mimo że wybredny, cygaro wciągał z niesamowitym zapałem. Co ciekawe, mimo że cygara są dość wonne, to zapach z paszczy rudego był po takim posiłku trochę znośniejszy.
Wracając do koty, zaczniemy o karmie mokrej. Puszka którą dostaliśmy starczyła dla tak małego kota jak Asztarka na dwa posiłki, nie mam pojęcia ile zjadłby większy szczerze mówiąc. Jak widać na fotce kota była zachwycona, pożarła tak prędko jak mogła. Późniejszych problemów nie napotkaliśmy, ale zwróćmy uwagę na skład. Testowaliśmy akurat smak "królik z drobiem", ów drób to ponad 80 % produktu z czego nie są to oczywiście "produkty pochodzenia", a dokładnie wypisane min. serca, wątroba czy szyje. Reszta, ok piętnaście procent to królik, z dodatkiem oleju łososiowego która zwykłam dawać do suchej karmy. Tutaj mamy go już w składzie, co dla mnie znów jest ważnym pozytywem.
Drugą puszkę testował Ru, ze względu na to że to on jest dość miarodajnym "wskaźnikiem" jakości karm. Jego żołądek byle czego nie akceptuje, jelitka byle czego ładnie nie trawią. :P Po mało pozytywnych przejściach z podrzuconą trutką ze szczenięctwa nie ma co się dziwić. Dokładnie przeanalizowałam skład przed decyzją podania Lucjanowi karmy innej niż zwykle pożera, ale właśnie ów skład mnie do tego przekonał. Testowaliśmy smak "konina z ziemniakami" i tutaj skład jest bardzo jasny, połowa to konina (mięso i wnętrzności konia), druga połowa to ziemniaki. Fotka wyszła tylko jedna, bo czekoladowy pochłaniał jak szalony. Noc po kolacji była spokojna, poranek bezproblemowy. Mogę spokojnie polecić wszystkim właścicielom psów z delikatnym żołądkiem. ;)
Na koniec, tj na niedzielne popołudnie zachowałam spory gryzak z suszonego mięsa z którym zostawiłam Gaś sam na sam po treningu i spacerze, kiedy ja i Karol chcieliśmy mieć trochę czasu bez czterołapej. Czarne jest straaaszną niszczycielką i chociaż po wybieganiu raczej nie szaleje zostając sama, to jednak zwykle zostawiam jej coś co może pomęczyć. Bywa różnie, czasem owo coś nie wystarcza i zastaję nadgryziony kocyk w klatce. ;D Majoran Beef to naturalnie suszone powietrzem mięso wołowe z dodatkiem majeranku. Podzieliłam je na dwie części, jedną ukrywając w czeluściach klateczki żeby Gaś trochę pogłówkowała, drugą zostawiając jej jak widać na fotce wyżej do pochłonięcia od razu. Nie było nas w okolicach trzech godzin, diablica była grzeczna i co prawda nie jestem pewna ile jej zajęło pożarcie majoran beef, aczkolwiek wystarczyło żeby niczego w tym czasie nie przeskrobała.
Na zakończenie małe czarne i jesień, co do cygar wykorzystywałam je klasycznie jako rozpieszczanie moich burków codzienne oraz jako... wypełnienie do konga. Takiego czerwonego, klasycznego bałwanka. Blokowałam je dodatkowym ciastkiem/odpowiednio łamałam i były zadziwiająco dobrym i skutecznym wypełnieniem.

PODSUMOWANIE:

  • Bardzo wysoka jakość produktów.
  • Bez dodatków konserwantów, barwników, sztucznych zapachów etc.
  • Wszystkie produkty były bardzo, ale to bardzo atrakcyjne dla nawet wybrednych testerów. :D
  • Możliwość różnorodnego wykorzystania smaczków. (Cygara czasami nawet łamałam w drobniejsze kawałki i wykorzystywałam podczas nauki sztuczek.)
  • Świetny skład.
  • Produkty bezpieczne nawet dla zwierząt o delikatnym żołądku.
  • Przystępne ceny. (Sprawdzone w sklepie internetowym O'Canis.)
Cygara, suchą karmę i mokrą oraz wiele innych produktów fimy O'Canis możecie znaleźć o tutaj. Polecamy!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz