Mudiki nad Balatonem

Tydzień pod koniec czerwca mieliśmy tę przyjemność spędzić całą rodziną w Balatonmariafurdo, nad pięknym jeziorem zwanym węgierskim morzem. Lazurowa, ciepła woda, cudne widoki no i Węgry! Kraj pochodzenia moich diabląt. :D
Na początku wyjazdu zetknęliśmy się z pewnym problemem... Wszystkie plaże wyposażone były w zakaz wprowadzania psów, a my nie mieliśmy ochoty narażać się na mandaty. Przed wyjazdem sporo znajomych ostrzegało mnie że trudno popływać w Balatonie z psem. Jak widać wyżej, udało nam się i codziennie przez tydzień hasaliśmy wśród lazurowej wody węgierskiego morza. Jak?
Nie taki diabeł straszny jak się go pisze! W samym Balatonmariafurdo znaleźliśmy dwa 'dzikie' pomosty, z których pływaliśmy i bawiliśmy się z mudikami. Nieoznaczone ale i bez zakazu wprowadzania psów. W dodatku znalazła się też plaża przyjazna psom, tam futrzanych przyjaciół było sporo, szkoda tylko że nie zawsze przyjaznych i zdarzyło się że musieliśmy zabierać się ze względu na nadchodzącego, rozdrażnionego laba. Węgrzy nieczęsto potrafią mówić w jakimkolwiek obcym języku, więc o dogadaniu się nie ma mowy. Za to w większości są bardzo sympatyczni, wyjątek potwierdza regułę. :)

Nad Balatonem udało nam się nauczyć czekolada pływać, to nasz mały-wielki sukces ze względu na to że Ruczysio bardzo bał się wody. Teraz pływa nawet sam! Co do Balatonu, jezioro jest ciepłe, przejrzyste i porośnięte mocno trzcinami, dlatego tak trudno znaleźć wycięte zejście. Psy mogą pływać w miejscach nieoznaczonych i dla nich wyznaczonych, na plażach zazwyczaj w większości są zakazy.
Co do innych atrakcji - wszędzie poza plażami wpuszczano nas z psami, jedzenie było tanie i świetne. Pamiątki nabyliśmy na targu w Fonyod gdzie znaleźć można było prawdziwe perełki. Typowo węgierskie przyprawy, starocie, wyroby lokalnych twórców. Jest na co popatrzeć i wszystko w sympatycznych cenach. My wyjazd nad Balaton polecamy jak najbardziej i to wbrew pomówieniom - tak, z pupilami!
Zakończymy filmikiem z wyjazdu, trochę pływających mudików, bawiących się mudików i śliczne węgierskie 'nigdzie' gdzie chodziliśmy na spacerki. :)

1 komentarz:

  1. Gdzież indziej można przekonać się do strasznej wody, jak nie na rdzennych terenach... ;) Bardzo ciekawe miejsce! W Polsce także mamy zbiornik wodny o nazwie Balaton, co prawda znacznie mniejszy, ale to moje ulubione miejsce właśnie do wodowania psów :D

    OdpowiedzUsuń