Letnia analiza umiejętności.

Czyli jest za gorąco na zbyt częste treningi, ja i czarne przy tych trzydziestuparu stopniach wysiadamy, toteż chodzimy na spacerki, poprawiamy to czego nie dopilnowałam, zaczęłyśmy powoli slalom, takie tam. Ja siedzę i porównuję moje starty z minionego już sezonu do osób których styl biegania mi się podoba. Czuję się beznadziejna i zmotywowana.
Moja największa idolka, nie śmiać się! Polona, jej mudik Sja i te niesamowite strefy, ten wyraźny handling i ta prędkość! Umieram z podziwu, szczególnie wtedy kiedy Sja niemal płynie przez kładkę jak szalona mimo to świetnie ją zaliczając. Też tak chcę. Mój wielki problem to machanie rękami podczas biegu. Majtam nimi jak chora na autyzm. Z resztą zobaczcie sobie...
NO CO JA ROBIĘ Z TYMI RĘKAMI?! Pokazuję, a potem trzepię jakbym ubijała jajka na ciasto. Tak, umiem robić ciasto, aczkolwiek od ubijania jest mikser. Polona nie majta! Polona pokazuje czytelnie i jeszcze do tego robi coś czego ja nie robię też. Wiem, ma doświadczenie, takie tam, mimo to trzeba się uczyć. Ona stawia dłuuugie kroki. Ja tupczę. Dobrze że nie w miejscu, już z tego etapu wyrosłam. 

Teraz trochę Polski, człowiek z którym nigdy seminariów nie za mało, chodząca cierpliwość. Tomek Jakubowski! Podczas gdy Zośka i Ala mają ochotę mnie zatłuc na torze/nabić na slalom on po raz setny tłumaczy co takiego robię źle. Na spokojnie, łagodnie dowiaduję się że biegnę na cichca licząc na to że mój piesek mnie usłyszy. Właaaaśnie... Tego na filmiku nie zobaczycie, ale mój następny problem - ja nie krzyczę. Jakkolwiek czarne jak to mudik - lubi żeby było głośno to ja nie umiem tego ogarnąć. Mój przebieg powinien brzmieć mniej więcej: NAPRZÓDNAPRZÓDKSZKSZKSZSZSZNAPRZÓDCIKCIKKTUUUNELTUUUNELTUUUNELSZKSZKSZCIKPRZÓDPRZÓDTUUNELTUUUNELTUUNELCZARNECZAAARNEPRZÓDPRZÓD...! 
Jest jednak haczyk. Ma być naprzód, kszksz i takie tam, ale ale nie ciągłe GAŚGAŚGAŚGAŚ..! bo i to przerabiałam i czarne nie rozumiejąc o co mi chodzi zwalniała i gapiła się na mnie wyjątkowo tępawo. Rozumiem ją. Wyobrażam to sobie, biegnę, a ktoś ciągle KRYYYYSTYYYNA KRYYYSTYNA KRYYSTYNA! Szkoda że Gaś nie potrafi mówić, pewnie zapytałaby "NO CO?!"
Pocieszmy się, kiedyś, jak ogarnę dłuższe kroki, zacznę się drzeć jak należy i przestanę majtać to... może... 

1 komentarz:

  1. Agilitki to dla mnie jeszcze czarna magia, ale na mnie super Wam idzie! Cała kariera dopiero przed Wami ;)
    Pozdrawiamy i będziemy wpadać częściej, Nina & Vivat

    OdpowiedzUsuń